Jakoś tak się dziś złożyło, że przygotowałem dla Pani "zamówione" produkty do późnego wieczora. Nażłopałem się przy tym kawy (oczywiście za pozwoleniem) i teraz jestem zmęczony, ale nie senny. Niedobrze. Kryzys przyjdzie w ciągu dnia a drzemać mi nie wolno, po tym jak parę razy przegapiłem sygnał od mojej Władczyni. Mogłem to wszystko zrobić szybciej, ale...Ech. Jakaś prokrastynacja mi się włączyła. Ogólnie dziwny dzień.
Nie wiem czy to nadmiar kofeiny w moim ciele, ale zrobiłem się pobudzony i to nie w rejonach w których powinienem być. Wyjątkowo intensywnie dziś marzyłem o Pani, Robiłem specjalnie przerwy w obowiązkach, by móc się w całości poświęcać fantazjowaniu o Jej Ciele, snuciu scenariuszy itd. Aż Jej o tym powiedziałem. Za tydzień mija w sumie miesiąc od ostatniego orgazmu, pewne myśli chyba są normalne.
Piszę te słowa w chwili, gdy wysyłam dla Pani filmiki z moich codziennych ćwiczeń oraz żarcia z podłogi. Chyba jednak się zdrzemnę przez godzinkę.
Z tego zmęczenia chyba po raz pierwszy pojawił się na tym blogu jakiś normalny wpis, a nie jakieś teoretyzowanie. W następnym już się to zmieni!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz