Dzisiejszy dzień sprzyja rozważaniom o egzystencji, więc może warto pomyśleć trochę o śmierci. Ciężko trochę połączyć to z tematem Femdom, bo współcześni niewolnicy rzadko umierają. Ale im także się zdarza. Czytałem na jakimś blogu wpis pewnej Pani, która pisała, że jej niewolnik umarł. Facet był samotny, jego sensem życia było kupowania rzeczy dla niej i jej sióstr, a także zabawianie swoich właścicielek. Miło, że później o nim wspomniały.
Oczywiście wyżej wymieniony facet nie umarł w czasie sesji, ale jakby nie patrzeć ludzie umierają na wiele sposobów. Oto kilka zagrożeń życia jakie mogą wystąpić w trakcie służby:
- Tortury. Chyba najbardziej oczywiste. Wszystko może zajść za daleko, zbyt ostre bicie może doprowadzić do poważnych urazów. Albo w przypadku osób o chorym sercu - zawału. Otwarte rany mogą być też źródłem zakażeń. Tutaj też kwalifikuję wiele ekstremalnych zabaw takich jak nacinanie, podduszanie, ostre CBT, elektrowstrząsy itd.
- Podduszanie. Trzeba tu mieć wprawę. Stan euforii, pożądany przez tylu zwolenników asfiksji jest już efektem braku tlenu - bardzo łatwo przekroczyć granicę prowadzącą do uszkodzenia mózgu. Nawet niewinny facesitting może się skończyć źle.
- Zadławienie. Pani mnie kiedyś przestrzegła, że zżeranie jajka z
podłogi może być niebezpieczne, bo w klęczącej pozycji trudno coś
przełknąć. Ale trzeba też uważać przy wszelkiego rodzajach improwizowanych knebli np. ze skarpet albo majtek wkładanych do pyska.
- Zabawy z wydzielinami. Ślina czy mocz są jeszcze relatywnie czyste, ale kał, krew czy inne wydzieliny mogą być siedliskiem wielu bakterii. Nawet jeżeli nie zabije od razu, to choroba może się ciągnąć latami, ułatwiając zejście z tego świata.
- Bezmyślność. Zarówno ze strony uległego, chcącego się popisać lub nie potrafiącego odmówić, jak i Dominy, która zleca swojemu niewolnikowi coś potencjalnie niebezpiecznego. Czasami głupota jest oczywista - jak np. w przypadku faceta, który chciał, by go żona przejechała samochodem. Albo w przypadku zwolenników amputacji czy zabawy bronią. Niekoniecznie jednak musi to być łatwe do przewidzenia, większość wypadków zdarza się w domu, przy każdej czynności. Dochodzi tu też ignorowanie zasad bezpieczeństwa - jasne, można związać niewolnika na parę godzin, ale dobrze żeby miał on jakąś możliwość wezwania pomocy. Nieszczęścia mogą się zdarzyć w każdej chwili.
Aktualnie pomysły mi się skończyły, a nie chcę wchodzić w strefy fantazji jak karoshi (śmierć z przepracowania) czy Dominy mordujące niewolników w ramach kary. W każdym razie obojętnie co się robi - należy myśleć. I cieszyć się życiem, której jest takie krótkie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz