Nie lubię patrzeć ludziom w oczy. Jakieś to takie intymne i w ogóle...Tym niemniej czasem się zdarza na ulicy spojrzeć na kogoś, a ten ktoś odwróci wzrok...No i właśnie, spojrzenia się stykają. Przez ułamek sekundy widzisz drugiego człowieka, czujesz z nim jakiś taki...dziwny związek...A potem odwracacie głowę i idziecie dalej, po paru sekundach zapominając o całym wydarzeniu.
Dziś zrobiłem eksperyment i celowo patrzyłem się przechodzącym Kobietom w oczy. Zwykle nie udało mi się przyciągnąć ich wzroku, ale czasem napotkałem jakieś spojrzenie i przez to małe ziarenko czasu mogłem się czuć dostrzeżony. Miłe uczucie!
Cholera, chyba samotność mi już za bardzo dokucza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz