Dziś próbowałem raz jeszcze powtórzyć lipcowy sukces i porządnie liznąć swój ogon. Z reguły nie mam aż tyle czasu na takie większe próby, bo wymaga to sporej dawki rozciągania i drugie tyle masturbacji. Spędziłem jednak ten wieczór robiąc i to i to. No i niestety - regres. Trochę mi się przytyło, co utrudnia zginanie. A ponadto mój ogon zrobił się jakby...krótszy. Nie potrafię osiągnąć takiej zupełnie twardej erekcji - nie mam pojęcia czemu.
No nic, na razie plan jest taki, by porządnie schudnąć. Potem się pomyśli nad techniką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz