Jakiś czas temu Pani zażyczyła Sobie, bym zeżarł owoc granatu na podłodze. Dziwny ten przysmak żarłem może po raz trzeci w życiu. Nie dość, że mało mi smakował, to ciężko się go obiera, a jeszcze można przez niego skończyć w Hadesie - same minusy! Ale jak Właścicielka każe, to wyboru nie mam.
Granat jest do tej pory najcięższym owocem jaki musiałem zeżreć. Skórka jest twardsza od pomarańczowej, obieranie go trwało dość długo. Na dodatek we wnętrzu jest bardzo nierównomiernie rozłożony miąższ, który blokuje dostęp do ziarenek. Trzeba więc bardzo cierpliwie dobierać się do wnętrza owocu. Same ziarenka w dodatku puszczają dużo wody, więc nie jest to też sucha zabawa. Prawdziwe wyzwanie dla kundla!
Mój "pierwszy raz" był więc bardzo wilgotny, trwał ponad 10 minut, a nawet nie udało mi się dojść do połowy, bo mi się już kolana trzęsły. Czuję, że w przyszłości Pani zadba o to, bym się dalej szkolił w tej dziedzinie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz