Regulamin jest podstawą każdej struktury i esencją dyscypliny. Pani kontrolując moje życie wprowadziła szereg zakazów i nakazów, pośród których aktualnie się poruszam. Nie jest to jakiś wyryty w kamieniu dekalog; wszystko się zmienia, porusza, raz zasad przybywa, raz ubywa, kiedy indziej są one modyfikowane. Bardzo łatwo się przyzwyczajam do nowego reżimu - wszystkie Zasady traktuję po prostu jako normalną część egzystencji i dziwnie się czuję, gdy z jakiegoś powodu są one tymczasowo zniesione.
Dzisiaj napiszę Wam o tym czego mi nie wolno robić.
1) Zakaz orgazmu
Chyba najbardziej oczywista rzecz w relacji D/s. Jak wiadomo stopień zaangażowania każdego faceta przekłada się na poziom spermy w klejnotach. Jest to wiedza powszechna. W przypadku uległego, który często musi pracować do późnych godzin nocnych, by zadowolić swoją Właścicielkę, dodatkowa motywacja jest bardzo wskazana. Dlatego wolno mi dotykać ogon jedynie podczas mycia i korzystania z toalety, a i to oszczędnie. Orgazmy są natomiast rzadkością i nagrodą za naprawdę dobre zachowanie - średnio mam możliwość się opróżnić raz na trzy tygodnie. Wieczny stan podniecenia to droga do kontroli każdego mężczyzny i moja Pani doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
2) Zakaz jedzenia
Nie, Pani mnie nie głodzi. Po prostu nie wolno mi żreć niczego bez Jej wcześniejszego pozwolenia. To samo dotyczy wszelkich płynów - bez wyraźnej zgody mogę żłopać jedynie wodę. Kontakt z moją Władczynią, chociaż wirtualny, jest bardzo dobry, więc zwykle nie muszę czekać zbyt długo. Ale tak, czasami zdarzają się okresy, kiedy w brzuchu burczy, bo Pani jest zajęta. Dlatego z reguły proszę o zezwolenie na posiłki na parę godzin do przodu.
3) Zakaz przeklinania
W rozmowach z Panią należy się oczywiście zwracać do Niej z szacunkiem i uważać na słowa. Dlatego cięższe słowa w rozmowach z Nią są niedopuszczalne z mojej strony. Pozwalam sobie tylko na lekkie "kurczę" albo "cholera".
4) Zakaz lenienia się
Tutaj głównie chodzi o godzinę wstawania z łóżka. Dość szybko Pani uznała, że kundel nie ma prawa wylegiwać się do 11-tej, więc zostało to ukrócone. Teraz w dni robocze muszę się meldować przed 7:30, natomiast w dni wolne od pracy - do 8:30. W trakcie tygodnia nie jest to problem, nawet z radością witam dodatkową motywację do rozpoczęcia dnia. Natomiast za długimi weekendowymi porankami nieco tęsknię, ale tęsknota ta cały czas maleje. Kundel w końcu zawsze powinien wstawać przed Panią.
By jeszcze lepiej wyuczyć mnie odpowiedniego zachowania, Władczyni nakazuje mi po meldunku w dni wolne klęczeć przed komputerem i oczekiwać na Nią. A gdy sobie zasłużyłem musiałem dodatkowo mieć groch pod kolanami...Najgorsze chwile mojego psiego życia! Od tej pory klęczenie na zwykłej podłodze traktuję wręcz jako rozkosz.
5) Cenzura internetu
Ostro brzmi, ale (póki co) mam zakaz wchodzenia tylko na jeden portal z anonsami - ten, na którym poznałem Panią. Nie jest to dla mnie uciążliwe, bo i tak nie wyobrażam sobie lepszej Właścicielki od obecnej. Czasem się tęskni za "przeglądaniem katalogu", ale to tylko źródło dodatkowej podniety i nic więcej.
6) Zakaz narzekania
Niestety, staram się być szczerym w relacji z Panią i wyrażać wszystkie emocje, także te mniej pozytywne. Zwykle jest to odbierane (słusznie!) jako marudzenie i moja Właścicielka bardzo nie lubi takiego zachowania. Jak to się mówi: "Ten kto chce - szuka sposobów, ten kto nie chce - wymówek". Czy jakoś tak!
To chyba tyle, jeżeli chodzi o najważniejsze zakazy. W kolejnym wpisze opiszę nakazy, czyli czynności, które muszę, regularnie lub nieco mnie regularnie, wykonywać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz